Podczas poprzedniej wizyty w kinie moją uwagę przyciągnął trailer tego filmu. Wydał mi się niezwykle obiecujący, emanował ciepłem, postanowiłam ten film zobaczyć. Co prawda w tyle głowy paliła mi się lampka, że to przecież film o nastolatkach, a niestety większość z nich ostatnio wypada blado, ale przecież nie mogło to stanowić przeszkody. Nie żebym była jakoś szczególnie uprzedzona. Po prostu nastoletnie problemy i rozterki są mi zwyczajnie już tak bardzo dalekie ... ;-)
Miałam nadzieję jednak, że historia w filmie będzie dość uniwersalna. Bo oto Mia, młoda wiolonczelistka, zakochana w swoim chłopaku rockmanie, ma z rodzicami i bratem wypadek samochodowy. Zapada w śpiączkę, a jej duch krąży po ziemi, wspominając ostatnie (i jedyne) kilkanaście lat życia. Ma podjąć decyzję - przeżyć (tytułowe: zostać) czy odejść (=umrzeć).