
Kilka dni temu (przedwczoraj?) żartowałyśmy z
Klapserką, że w razie depresji możemy przecież obejrzeć wspólnie "Sekstaśmę" - to był taki żenujący żart z naszej strony, bo chyba (?) żadna z nas w sumie nie myślała o tym poważnie. Zwłaszcza, że w ciągu ostatniego tygodnia widziałam aż 3 filmy z Cameron Diaz, co i tak jest już zdecydowanie wyczynem ponad normę :)
Na fali euforycznego dnia i świetnego seansu
"Zacznijmy od nowa", zaszalałam i w ostatniej chwili wbiegłam na kinową salę, w której rozpoczynała się najnowsza komedia z Cameron Diaz.
Przyznaję, że potraktowałam ten film raczej jak rodzaj odmóżdżenia, chciałam się trochę pośmiać, ale efekt ...