Czekałam na ten film 2 lata - najpierw rok na premierę światową, potem kolejny na polską. Sama nie wiem czemu, bo ani Juliette Binoche nie należy do moich ukochanych aktorek, ani postać Camille nie jest żadną moją muzą. Byłam jednak niezwykle ciekawa.
Nie udało mi się niestety dotrzeć do kina w kwietniu tego roku, nie udało się także w maju, a potem film zniknął z powierzchni ziemi, aby wczoraj objawić się w TV (ale kino+), na co już od rana przebierałam nogami z podniecenia.
Miałam nadzieję, że wszystkie te niepochlebne opinie, które miałam okazję czytać, to tylko czcze gadanie. Sama chciałam koniecznie dostrzec w tym filmie jakieś piękno i drugie dno.